20150304-peregrynacja-kkwc„W tym liście, który usłyszeliśmy w czytaniu z listu do Filipian, Paweł głosi, że wszystko uznałem za stratę. Wszystko, co jest w moim życiu jest stratą ze względu na najwyższą wartość - poznać Jezusa Chrystusa.

Jestem ciekaw, czy ktoś z nas tu obecnych, kapłanów, sióstr, czy ktokolwiek z nas, w życiu tak pomyślał. Uznać wszystko za stratę, byleby tylko pozyskać Pana, byleby tylko poznać kim jest Jezus. Jak potężna jest jego miłość. Sam zrezygnował z chwały i stał się Człowiekiem, aby człowiek nie powiedział o Bogu, Ty nie wiem co to znaczy krzyż.

Sam z miłości do nas zszedł z wysokości majestatu, z chwały bóstwa - stał się Człowiekiem. „Bo tak Bóg umiłował świat, że Syna swojego dał, aby każdy kto w niego wierzy miał życie wieczne”. Abyś mógł zasmakować tego, co przed wiekami Trójca Święta smakuje, przez wszystkie wieki wieków. Abyśmy my mieli udział w niebie, w chwale,  w chwale Trójcy Świętej.

I Paweł mówi, wszystko jest niczym w moim życiu, jeżeli nie poznam tego Jezusa. Z powodu Jezusa wszystko straciłem i uznaję to za śmieci. A przecież on był wykształcony, miał pozycję. Był wielki w oczach tamtych ludzi, tamtego świata. I on mówi, że to są śmieci. Tylko by pozyskać Chrystusa, by znaleźć się w nim, by znaleźć siebie. Pomyślałeś kiedyś tak chrześcijaninie? Żeby znaleźć swoją tożsamość. To kim jestem, w nim, w jego miłości i tak żyć by wszystko stracić a zyskać tę miłość, która dała się ukrzyżować. I mówi Paweł, w jaki sposób to uczynić. Przez poznanie jego samego, to znaczy mocy jego zmartwychwstania i udziału w jego cierpieniach. Upodobniając się do jego śmierci, aby dojść do pełnego powstania. Czyli Paweł mówi, cierpienie ma sens, krzyż w moim życiu ma sens. On mnie doprowadzi to tego, czego „ani ucho nie słyszało ani oko nie widziało”. Jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy go miłują. Do powstania martwych, do nowego życia, do radości wiecznej. Bo „w niebie jest mieszkań wiele”. Bo Paweł mówi, udział w jego cierpieniach to jest sposób. Przez wzięcie własnego krzyża, przez zaakceptowanie własnego krzyża i zjednoczenie się z jego krzyżem. Ks. Blachnicki bardzo mocno rozważał misterium krzyża w swoim życiu. I napisał takie słowa kiedyś: „Widzę, że misterium krzyża to jest przepaść, ogrom, coś co można zgłębiać całe życie. Coś co zwycięża świat i rozwiązuje wszystkie jego problemy. Znaleźć krzyż to łaska największa. To znaleźć drogę pewną, spokojną i bezpieczną”.

A my od krzyża uciekamy, a my się krzyża boimy, a my się na krzyż buntujemy. I często przychodzimy tutaj przed oblicze Boga i prosimy, Panie wszystko tylko nie krzyż. Zabierz krzyż cierpienia. Zabierz krzyż starości. Zabierz Panie. I patrzymy na jego krzyż i nie rozumiemy nauki krzyża. A może bardziej nie chcemy zrozumieć.

Ksiądz Blachnicki mówi, że pierwszą rzeczą, którą musimy zrozumieć jest to, że przez krzyż Chrystus odkupił cały świat. Druga rzecz, że męka Chrystusa dokonuje się w duszy każdego człowieka. Chrystus przyjmuje na siebie mękę, jaką zadają mu grzechy poszczególnej duszy. Każdy grzech zadaje mękę naszemu Panu, każdy bo każdego tak samo kocha. My przybijamy Pana, a on mówi kocham cię, a ja jeszcze mocniej swoim grzechem, a on mówi kocham Cię. Tajemnica trzecia, o której mówi Ks. Blachnicki; to moje grzechy ukrzyżowały Chrystusa, biczowały go i ukoronowały ciernią, a Chrystus mnie miłuje. Uświadommy tę miłość Chrystusową, żywą i konkretną do mnie kierowaną. I moje wobec niej postępowanie. Na tym polega nawrócenie. Dać się zwyciężyć przez tę miłość Chrystus: kocham nie zależnie od tego, czy będziesz mnie przybijał czy też nie, Jeśli by trzeba było to bym wisiał do końca świata. Tajemnica czwarta: Chrystus nie chce nas odkupić bez nas, lecz powołuje nas do niesienia krzyża z sobą. Czyli mamy z nim nieść nasze krzyże, aby dojść do domu Ojca. I mówi Ks. Blachnicki, na czym polega to noszenie krzyża. Pierwsza rzecz – znoszenie swojej nędzy, to tajemnica niepojęta. Zrozumienie tego staje się źródłem łask. Zaakceptować się takim, jakim się jest, a nie, jakim jestem w marzeniach, Druga rzecz jak nosić ten krzyż. Noszenie krzyża przez umartwienia i wyrzekanie się pociechy. To te nasze po prostu obowiązki I trzecia rzecz, to krzyż jaki gotują nam nasi bliźni. Taki właśnie krzyż nosił Jezus, bo On własnego krzyża nie miał. Nosił tylko nasz krzyż za nas. Trzecia forma naszego zbawienia, to znosić grzechy naszych bliźnich, nie akceptować je, ale znosić. Po prostu przyjąć to i przyjść z tym ciężarem tutaj, gdzie dokonuje się pełnia misterium krzyża.

I na końcu chciałbym się podzielić po spotkaniu z pewnym człowiekiem, który dla mnie jest świadkiem i krzyża i cierpienia i umierania. W wieku 13 lat wybił sobie przypadkowo guza, okazało się, że ma go na wątrobie. Po diagnozie okazało się, że potrzebny jest przeszczep, miał nowotwór i był to drugi przypadek takiego nowotworu na świecie. No i znalazł się dawca, przeszczep który miał miejsce w Wielki Wtorek, 2 lata po przeszczepie rozpoczęły się pierwsze komplikacje, musiał się poddawać zabiegom, operacją. Do szpitala trafiał do kilkanaście razy na rok. Grzesiek został w oazie animatorem ruchu, potem rozmiłował się w liturgii. Zawsze był pomocy, wystarczył telefon, aby przyjechał, podzielił się swoją historią. 24 stycznia udało mi się dojechać do Warszawy, kiedy otrzymałem informację, że jest w bardzo złym stanie. Zapadł w śpiączkę. Kiedy przyjechałem zobaczyłem człowieka ukrzyżowanego. Lekarze musieli przywiązać go do łóżka. Był w śpiączce, ale rwał się, rzucał, przeżywał, cierpiał. Rozmawiałem z jego tatą przed wejściem do sali. Tato mówi, dlaczego mój syn, tylu chuliganów chodzi po świecie. Dlaczego mój syn cierpi, umiera. Nie umiałem odpowiedzieć na to pytanie. Nie wiem dlaczego to cierpienie, nie wiem dlaczego taki krzyż, nie wiem dlaczego Bogu spodobało się zmiażdżyć tego chłopaka cierpieniem, krzyżem. Naprawdę nie wiem. Sam Bóg mówi: „myśli moje nie są myślami waszymi”. Pięć godzin później Grzesiek odszedł do Pana. Wiele znaków Bożej Opaczności w momencie pogrzebu i po było. Pięć miesięcy przed śmiercią Grześka pewien człowiek nagrał z nim wywiad w radiu i tam, w tym wywiadzie powiedział o tym, jak on przeżywał to cierpienie, a przede wszystkim mówił o buncie. Dlaczego ja? I o samotności. To są dwa znaki przeżywania cierpienia.

Posłuchajmy na żywo, co mówił: „Taka samotność w cierpieniu jest, ale to nie jest taka samotność, jeżeli człowiek jest wierzący, jeżeli odkrył Pana Boga to traktuje tą samotność w sposób inny po prostu. Ciężko mi to nawet wytłumaczyć. Niby z zewnątrz wydaje się, że to jest samotność, ale w sercu czuje się, że to się przeżywa z kimś bliskim. I to wszystko daje moc. Też niejednokrotnie buntowałem się w tym cierpieniu, bo nie tak zakładałem…. A tu Pan Bóg wzywa gdzie indziej, trzeba jechać do szpitala, bo znowu jest niedobrze. Takim drugi bardzo ważnym miejscem jest dla mnie Częstochowa. Bo tam kiedyś stojąc w kaplicy MB Częstochowskiej w bocznym ołtarzu, był krucyfiks Jezusa Chrystusa i tam ranę po włóczni Jezus miał w miejscu, gdzie u człowieka leży wątroba. Gdy ja zobaczyłem ten krucyfiks to być może na ten obraz czekałem całe życie. Nigdy nie spotkałem się z takim przedstawieniem. Dziękowałem Bogu, że dał mi ten obraz. Ponieważ to cierpienie nie będzie już takie, na pewno będzie ono jeszcze większe, ale Pan Bóg pokaże mi, że to wszystko ma sens. Mam nadzieję, że jak go kiedyś spotkam, to po prostu mi wszystko wyjaśni”.

Homilia Ks. Bartłomieja Zakrzewskiego
Peregrynacja Krzyża Krucjaty Wyzwolenia Człowieka
Wielkie Oczy, 4 marca 2015 r.

   

Msze Święte  

Niedziele i święta
7:30, 10:30, 15:00

Dni powszednie
18:00

   

Kalendarz liturgiczny  

   

archidiecezja-przemyska

   
© Parafia Wielkie Oczy 2013-2018